Przejdź do głównej zawartości

Życiowe sytuacyjki – ucz dzieci co działa, a co nie działa! Felieton: O tym jak w najzwyczajniejszych sytuacjach życiowych pokazać dzieciom mechanizm „akcji i reakcji”.


Margarett Borroughdame

 Życiowe sytuacyjki – ucz dzieci co działa, a co nie działa! 
Felieton: O tym jak w najzwyczajniejszych sytuacjach życiowych
 pokazać dzieciom mechanizm akcji i reakcji.

 Autor: Margarett Borroughdame, pisarka



👪Rodzic buduje… osobisty sukces swojego dziecka. Tak czy nie? Zgodzicie się Państwo ze mną, że rodzic – jako pierwszy nauczyciel dziecka – buduje jego sukces? Dlaczego? Bo rodzic pokazuje dziecku jak żyć, wprowadza dziecko do stada jakim jest społeczeństwo, pokazuje jak mogą wyglądać relacje z innymi, pokazuje jakie normy obowiązują w danych sytuacjach, „wdrukowuje” w dziecka podświadomość programy, którymi będzie się ono kierowało przez całe życie. Dlatego warto rozumieć czego dzieci uczymy, co naszym postępowaniem dzieciom pokazujemy. 

Zapraszam na przypowieść i ilustrację powyższego przykładem z życia wziętym. 👀

Otóż... Niedawno robiłam zakupy w uroczym, malutkim, lokalnym „butiku gastronomicznym” –  takim, w którym jest i kotlet, i sałatka, i pasztet vege, i sernik „jak u mamy”, a zapracowani klienci komponują z tych dań fajne obiady dla swoich bliskich. W tym sklepiku byłam ja, jego właścicielka oraz pewna mama z dwójką małych dzieci. Mimo, iż miejsce jest małe, a ja stałam tuż obok właścicielki to nie mogłyśmy siebie usłyszeć, bo… dzieci krzyczały tak głośno, że nawet własnych myśli (krążących wokół ilości kotletów potrzebnych mojej rodzinie na obiad) nie mogłam pochwycić.

Powiecie: „Margarett, masz już „swoje lata”, własne dzieci całkiem odchowane, dlatego zmniejszyła Ci się tolerancja na maluchy”. O nie, drodzy Państwo! Dzieci uwielbiam (w każdym wieku) i nie wyrosnę z uwielbiania ich nigdy! Ale w tej konkretnej sytuacji zabrakło „pierwszego nauczyciela” jakim jest rodzic. I moim zdaniem, dzieci wcale nie musiały tak szaleć i krzyczeć. 

💫Z jednej strony to oczywiste, że potrzeby dziecka w wieku dwóch i pięciu lat są inne niż osoby dorosłej, zatem zrozumiałe jest, że dzieci w danej chwili mogły być nastawione na to, aby biegać i krzyczeć, i bawić się w berka. Jednak ich mama, przyprowadzając je do sklepu, wprowadziła je do sytuacji społecznej – przyszła z dziećmi robić zakupy do sklepiku. I krótko mówiąc, nie była w tym sklepiku sama tylko ze swoimi dziećmi. Była tam też z innymi ludźmi. A to rodzi konsekwencje. Zatem jeśli postawiłaby na współpracę i z dziećmi i z innymi ludźmi, którzy w tym miejscu byli, to ta sytuacja w sklepiku byłaby dla dzieci nauką – a przy okazji zabawą, bo lekcję najlepiej się przyswaja, kiedy jest dobry nastrój i jest radośnie. Dla innych uczestników tej sytuacji, ta lekcja udzielana dzieciom przez mamę, byłaby przyjemnością. Bo czyż nie jest przyjemnie obserwować troskliwą mamę, która razem z dziećmi robi zakupy? Ale właśnie RAZEM z dziećmi te zakupy robi. Nie robi ich sama, zapominając, że są z nią jej dzieci, ale robi je razem z dziećmi. Sytuacja  – kiedy mama troszczy się o swoje dzieci, natychmiast w innych wzbudza podobną do matczynej troskę i często chęć zaangażowania się w tę sytuację, i udzielenia takiej mamie pomocy. Jesteśmy zwierzętami społecznymi i zachowanie otaczających nas ludzi w znacznym stopniu kontroluje nasze własne zachowanie – obserwacja czyjejś troski rodzi w nas potrzebę troszczenia się. To zachowanie altruistyczne. Przy czym altruizm jest tak naprawdę zaprogramowany w nas genetycznie i ma służyć przetrwaniu gatunku, dlatego tak naturalne jest otaczanie opieką nawet cudzych dzieci. Według koncepcji tzw. doboru krewniaczego, której autorem jest amerykański biolog i zoolog Edward Osborne Wilson, instynktownie dbamy o przetrwanie grupy i społeczności, nawet jeśli nie jesteśmy spokrewnieni z jej członkami, bo ochrona genów, które dzielimy z krewnymi, jest główną siłą napędową ewolucji, w konsekwencji jest przyczyną naszych zachowań altruistycznych. Dlatego tak bardzo jesteśmy uwrażliwieni na dzieci i ich ochronę, również ich wychowanie.

💫Gdyby mama zauważyła, że jest w sklepiku ze swoimi dziećmi i zaangażowała się w tę sytuację bycia razem, gdyby zaangażowała dzieci do „zabawy w zakupy”, to z pewnością nie byłoby jej tak wstyd, że dzieci hałasują i szaleją w sklepiku. Boby nie hałasowały! Co więcej, uzyskałaby wsparcie społeczne. Z pewnością ktoś z kupujących lub sama sprzedawczyni, „weszliby” w tę zabawę i zagadnęli do dzieci. Nieobecna w tej sytuacji mama, niezaangażowana w dzieci, naraziła się niestety na społeczności nieprzychylność, wobec dzieci wykazała się bezradnością, dzieci nie wyniosły z tej sytuacji nauki, która „aż się prosiła” aby z niej skorzystać.

Zatem... Co powinna mama zrobić, aby jej samej było łatwiej z dziećmi, aby uzyskała przychylność społeczeństwa, i aby ta sytuacja była i lekcją i zabawą dla jej dzieci?

👆Pierwsze prawo wychowania dziecka jest takie, że rodzic dziecku objaśnia świat i pomaga dziecku świat poznawać. Jest dla dziecka przewodnikiem. I od tej zasady nie ma odwołania. Kiedy ją się przyjmie, to wychowanie malucha staje się prostsze, bardziej oczywiste. Ta zasada nie oznacza, że rodzic „wie wszystko”. Bo rodzic wie, to co wie – czego sam doświadczył i czego sam się przez obserwację i doświadczenie nauczył. Jednak można założyć, że skoro on sam (rodzic) funkcjonuje w społeczeństwie, to przyjął normy, według których to społeczeństwo funkcjonuje. Zatem w sklepie hałasować i bawić się w berka nie będzie, tylko spokojnie zrobi zakupy. Rodzic powinien nauczyć dziecko  wzorca zachowania w danej sytuacji społecznej. Powinien dziecku pokazać co jest regułą oraz dlaczego i kiedy według niej działać.

A więc... Mama w butiku gastronomicznym, mogłaby nauczyć dzieci wielu rzeczy:

👉 1. Pokazać mechanizm akcji i reakcji. Nauczyć uważności i świadomości. 
Przed wejściem do sklepiku mama powinna poinformować dzieci po co do niego wchodzą. Że zrobią zakupy na obiad. To bardzo ważne, aby dzieci wiedziały = rozumiały po co i dlaczego pewne „rzeczy” się dzieją. Mama mogłaby też poinformować dzieci, że w sklepie należy się zachowywać spokojnie. Dlaczego? Bo jeśli nie skupimy się na zakupach to możemy pomylić się i kupić coś czego nie chcemy, albo zapomnieć co mamy kupić. Możemy też pomylić się przy płaceniu, itd… Robienie zakupów z dziećmi to niby prozaiczna czynność, ale uczy mechanizmu akcji i reakcji, mechanizmu decyzji i jego konsekwencji. Uczy mechanizmu, że czyn rodzi konsekwencje. Pomaga ćwiczyć uważność. Pomaga zrozumieć zasady kodów społecznych. Pomaga zrozumieć, że jeśli zasiejesz ziarno cytryny, to cytrynowe drzewo wyda owoce, które są kwaśne, a nie np. słodkie owoce mango. Aby uzyskać słodkie mango należy zasadzić pestkę mango, a nie cytryny. I tyle! Wielu dorosłych dziwi się, że ich czyny rodzą konsekwencje, których się nie spodziewali, wielu dorosłych modli się o to, aby drzewo cytryny wydało owoc słodkiego mango, wielu dorosłych cierpi z powodu konsekwencji swoich czynów, bo nie rozumieją mechanizmu akcji i reakcji. Oszczędźmy tego scenariusza naszym dzieciom. Uczmy ich uważności, uczmy ich, że czyn rodzi konsekwencje. Dzięki temu nasze dzieci lepiej zaplanują swoje życie. Lepiej, bo świadomie!

👉 2. Wezwać dzieci do współpracy. Nauczyć dotrzymywania umów. 
To przecież takie ważne nauczyć dzieci współpracy. Te dzieci będą kiedyś dorosłymi członkami społeczeństwa, będą członkami wielu grup czy grupek i jeśli rodzic nie pokaże im jak współpracować, to nie będą tego potrafiły. A wcześniej, jako nastolatki, nie będą potrafiły zaangażować się we wspólne działania rodziny. Nawet tak proste wspólne odpowiedzialności jak odniesienie talerza po zjedzonym posiłku do zlewozmywaka (nie mówiąc już o umyciu go!) będzie dla młodego człowieka niewykonalne. Wchodząc do sklepu mama (ta mama od hałasujących w sklepiku maluchów) mogłaby powiedzieć do dzieci: „Czy pomożecie mi zrobić zakupy?” I już wszystko jasne! Dzieci zaangażowane! A jeśliby o tym przyrzeczeniu w trakcie zakupów zapomniały, to należy im o umowie przypomnieć: „Stasiu, obiecałeś mi, umówiliśmy się, że mi pomagasz w zakupach. Zapomniałeś o tym?” Dziecko wtedy samo dokona autokorekty zachowania. Dlaczego? Bo wcześniej uwewnętrzniło umowę, więc jest w nim zgoda na jej dotrzymanie i ono chce jej dotrzymać. Dotrzymanie umowy sprawia, że czujemy się dobrze. Dziecko to wie, chce się czuć dobrze, ale jest małe i tak jak nie potrafi np. utrzymać siusiu i chodzi w pieluszcze jeszcze w wieku 3 lat, to mogło się zdarzyć, że zapomniało o umowie z mamą. Współpraca to podstawowa zasada funkcjonowania ludzkości, bez zachowania tej zasady nie przetrwamy. Jedną z platform współpracy jest dotrzymywanie umów!

👉3. Nauczyć dzieci kodów społecznych – zachowań w sytuacjach społecznych. 
Mama mogłaby z dziećmi powiedzieć „dzień dobry” wchodząc do sklepiku, wspólnie z dziećmi decydować o produktach (zawsze można dzieciom wytłumaczyć dlaczego proponujemy ten a nie inny produkt), pomagać dzieciom rozmawiać z ekspedientką – że niby to one robią zakupy, wspólnie za te zakupy zapłacić i wychodząc ze sklepu powiedzieć razem „do widzenia’. Jeśli dziecko jest na takim etapie rozwojowym (np. w rozwojowym okresie negacji, jest nieśmiałe, pobudzone z jakiegoś powodu, z wielkim trudem skupia uwagę itp), że takie wspólne czynności „idą ciężko” – to nic, nie należy się przejmować, ale nie można się poddawać, można odczekać, zaniechać próby, a potem ją ponowić, ale nie można rezygnować. Dlaczego? Patrz punkt 1 i 2 powyżej.

👍Pamiętajcie Państwo, że nawet wspólne z dzieckiem rozwieszanie prania to nauka i wprowadzanie go do dorosłego życia. Podczas prania można liczyć skarpetki (matematyka: odejmowanie i dodawanie), dobierać je kolorami i parami (wprowadzenie zbiorów: nauka kolorów, segregowanie, porównywanie), uczyć dziecko współpracy (działanie zespołowe, pomaganie). Dziecko nie wstaje rano, w dniu swoich osiemnastych urodzin, jako gotowy dorosły. Do dorosłości przygotowujemy je od dnia narodzin. Pamiętajcie też, że ci dorośli, których z naszych dzieci wychowamy, będą tworzyli nasze otoczenie na nasze stare lata…
❤️ 💪


https://www.facebook.com/margarett.borroughdame
https://www.facebook.com/margarett.borroughdame.author/?ref=bookmarks

Komentarze