Przejdź do głównej zawartości

Buduj piękne wspomnienia swojego dziecka, bo dzieciństwo jest jedyną porą, która trwa w nas całe życie...






Buduj piękne wspomnienia swojego dziecka, bo dzieciństwo jest jedyną porą, która trwa w nas całe życie...

Autorka: Margarett Borroughdame



Jedna z moich misji życiowych, to dać moim dzieciom „kojące dzieciństwo”. Nie, nie chodzi o to aby udawać, że problemów nie ma, aby problemy zamiatać pod dywan, ale żeby świadomie tworzyć jak najpiękniejsze wspomnienia. Nie wszystkie wspomnienia są radosne, czasem są bolesne. Jednak nawet te bolesne chwile można przejść z godnością, w harmonii, wyciągać z nich lekcje i tym samym tworzyć wspomnienia, które budują. Wystarczy, że wszytko co się dzieje ogarniemy szerszą perspektywą, że zrozumiemy, że przyczyna rodzi skutek, że są pewne prawa i prawidłowości istnienia bytów, ale jest i nasza wolna wola, a ta pozwala zdecydować o tym jak na prawa wszechświata i skutki jakiejś przyczyny reagujemy.


Zaraz będą święta. To czas radości. Tymczasem żyjemy w czasach próby, zagrożenia. Jak zatem świętować radośnie? Przede wszystkim nie udawać. Zaakceptować to co jest i na bazie tego co mamy do dyspozycji, zasobów jakimi dysponujemy, w ramach istniejących ograniczeń przygotować najpiękniejsze święta „ever” czyli kiedykolwiek! Jeśli będziemy walczyli z tym, na co nie mamy wpływu, jeśli będziemy usilnie szukali tego czego teraz nie ma lub jest trudne do osiągnięcia to zużyjemy własną energię tak bardzo, że nie starczy jej „na potem”. Przecież w naszym życiu, w życiu całej Matki Ziemi zachodzi zmiana, więc rozsądnie byłoby to zauważyć, a najrozsądniej byłoby się do tej zmiany dostosować. Ta zmiana spowoduje, że kolędowanie w tym roku będzie z pewnością inne niż kiedyś, ale czy to oznacza, że nie będzie wartościowe? Niech kolędowanie w tym roku będzie pełne pomysłów, a nie stresu, niech będzie pełne odpuszczenia, a nie pretensji, niech będzie bogate serdecznością, a nie błyskotką, niech ogrzewa wspólnotą uczuć, a nie samotnością. Izolacja społeczna to nie to samo co izolacja emocjonalna. Można stać obok kogoś i czuć się samotnym, można być samemu w domu i czuć bliskość z innymi. Uczucia/emocje to energia, a ta nie zna granic czasu ani przestrzeni, ogrzewa nawet z odległości. Niech telefon, niech Internet spełni swoje zadanie – to wspaniały zasób do wykorzystania właśnie w takich dramatycznych dla ludzkości chwilach. Zatem niech te zasoby, które mamy do dyspozycji: eter Internetu, czy telefonii komórkowej łączą nas – wędrowców – przy wspólnych stołach telefonicznie, e-mailowo, na Skypie, a nawet na Fecebooku. 


Ale czy na bliskość powinniśmy tylko czekać? Czy nie możemy jej zainicjować? Przecież przyczyna rodzi skutek, a akcja reakcję! Niech Ci, którzy nawet będą sami w domu wyciągną pudło z bombkami, wyprasują białe bluzki i nakryją pięknie stół - to spowoduje, że poczują się wyjątkowo, a potem niech nie czekają na telefon tylko sami go wykonają, niech nie czekają na połączenie na Skypie, tylko niech sami je zaproponują. Niech nie czekają, aż ktoś do nich się odezwie, niech sami odezwą się do innych. Niech nie odzywają się z żebraniem o współczucie, niech sami poszukają w sobie współczucia i serdeczności dla innych i niech nimi obdarują. Dlaczego? Bo obdarowując uczuciami sami tymi uczuciami jesteśmy. Bo kiedy wysyłasz miłość – jesteś miłością, bo kiedy wysyłasz serdeczność – jesteś serdecznością Bo akcja rodzi reakcję. Bo dając serdeczność dostajesz serdeczność. Bo żeby czuć, że jest Boże Narodzenie trzeba nałożyć „paradny” garnitur czy „paradną” sukienkę i siąść przy białym, świątecznym obrusie… Bo, aby mieć piękne wspomnienia, trzeba się na nie otworzyć i trzeba je samemu tworzyć. Paradna sukienka, biały obrus, miłość i serdeczność w sercu podniesie wibracje tego dnia, podniesie nasze własne wibracje, dzięki temu, że podarujemy komuś serdeczność pod choinkę podniesiemy i jemu wibracje, a wtedy… wszystko będzie możliwe i stanie się cud, na który w Wigilijną noc tak zawsze czekamy. Narodzi się pokój w sercu i duszy, a z nim wiara, nadzieja, uczucie bliskości i poczucie sensu życia. 


Życie to kolekcja chwil – wyjątkowych, zwyczajnych i… bolesnych. Zapamiętane chwile to wspomnienia, a te pozwalają zachować pamięć o najbliższych, a nawet o trudnych momentach czy błędach, z których wyciągamy wnioski. Potrzebujemy przeszłości, aby żyło nam się lepiej w teraźniejszości. Dzięki wspomnieniom efektywniej i skuteczniej rozwiązujemy problemy, lepiej radzimy sobie z trudnościami codziennego życia. Wspomnienia uczą nas, a jednocześnie stają się odskocznią, upragnioną chwilą oddechu i ukojenia. Zatem twórzmy wspomnienia!  One nadają życiu sens, bo pomagają określić naszą tożsamość, nadają życiu wartość, przywołują emocje, przypominają o pokorze, dają pokrzepienie i wsparcie. Jeśli wspomnienia z dzieciństwa były piękne i mądre, to na całe życie pozostawią w nas to kojące dzieciństwo, bo „dzieciństwo jest jedyną porą, która trwa w nas całe życie” (cyt. Ryszard Kapuściński). Dlatego, mimo tak wielu ograniczeń w tym 2020 roku, użyję tego co mam, skorzystam z zasobów i nie stając na głowie, nie goniąc za tym co niemożliwe przygotuję piękne święta – serdeczne! 




P.S.1: Czasem fala różnych uczuć powoduje, że ciężko przychodzi mi spokój, miłość i serdeczność, bo ego i logika umysłu wtrącają mi się do działania  – wtedy dotykam ręką serca, zamykam na sekundę oczy i myślę o tej drugiej osobie sercem (wystarczy, że zrobię to w myślach) i natychmiast serdeczność czy wspólczucie, odpowiednie słowa i reakcja przychodzą naturalnie… polecam tę technikę! 

P.S.2: Zdjęcie z archiwum rodzinnego Margarett Borroughdame, 2010 rok.

Komentarze